Jak to tak dokładnie wygląda.

Sprawdzasz na stronie (w najbliższych randkach) czy któraś data Randkuj Warszawo Ci odpowiada. Wypełniasz formularz, piszesz dwa zdania o sobie (ile masz lat, co robisz, jak bardzo nieśmiała/y jesteś). I ewentualne pytania. I koniecznie numer telefonu. Na 2 dni przed randką dostajesz mail ze wszystkimi szczegółami, a potem wydzwaniamy do Ciebie 17 razy, żeby mieć pewność, że przyjdziesz i nikt nie zostanie na lodzie.

Robisz się na bóstwo, pastujesz buty, o ustalonej godzinie przychodzisz do fajnej knajpki w centrum Warszawy. Zamawiasz coś przy barze. Jeśli jesteś dziewczyną to siadasz przy stoliku, jeśli jesteś chłopakiem, to grzecznie czekasz aż panie zajmą miejsca. Dostajesz listę uczestników/uczestniczek spotkania.
Panowie dosiadają się do pań w ustalonej kolejności. I macie sześć minut. Po ich upływie usłyszycie dzwoneczek i panowie zmieniają stoliki.
W ciągu ok. 2 h porozmawiasz z 10-15 osobami. To chwilami może być męczące. Ale może być też zabawnie. Może ktoś wytłumaczy Ci co to jest krzywa Gaussa. A może się zakochasz. Ale nasza firma nie bierze za to odpowiedzialności.
Na liście imion musisz zaznaczyć z kim chcesz nawiązać kontakt. Można zaznaczyć dowolną liczbę osób. Można też nikogo nie zaznaczać, ale to bez sensu.
Jeśli będzie Ci się podobało, zostawiasz nam napiwek.

Następnego dnia dostaniesz od nas mail z kontaktami do osób, które wybierzesz i które wybiorą Ciebie (oba te czynniki muszą wystąpić jednocześnie). Wtedy już musisz sobie radzić.
No i zaczyna się. Trzeba się malować, golić nogi, kupować kwiaty, łazić po tym cholernym deptaku nad Wisłą, odpisywać na smsy, pamiętać o urodzinach... Nieee... Nie idźmy na Randkuj Warszawo....
Na stronie konkurencji przeczytałyśmy, że 60% uczestników spotyka się potem w tradycyjnej formie. Mamy ambicję podnieść te statystyki.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz